-Poczekaj. Muszę włożyć gitarę do futerału.-powiedziałam.
-Zapomniałem. Może pomóc ci nią nieść.?
-Nie trzeba.-posłałam mu ciepły uśmiech-I tak masz już zakupy.
-Nie ma sprawy. Daj. Do domu jeszcze trochę drogi.
Z niesmakiem oddałam mu futerał z gitarą, ale skoro chciał nam pomóc .
-No to prowadź .- powiedziałam i nawet postarałam się na lekki uśmiech.
-Dobrze, a nie jest wam zimno.? Przecież pada śnieg, jest zimno, a wy nie macie czapek!
-Spokojnie, przyzwyczaiłyśmy się. -odpowiedziała Van.
-Ale jak to.?
-Mówiłam już, to długa historia.
-Okej, ale macie mi ją opowiedzieć w domu.
-No dobrze...
Później przez jakieś 20 minut szliśmy w ciszy, aż doszliśmy do jakiegoś dużego domu, nie widziałam go dokładnie bo było ciemno, ale chyba był biały lub kremowy.
-To tutaj.-powiedział Nathan
-Duży macie dom.-powiedziała Vanessa.
-No bo kiedyś mieszkaliśmy w piątkę -odpowiedział i uśmiechną się.-Ale od razu ostrzegam, chłopaki mogli zrobić bajzel.-po czym zaczął otwierać drzwi.
-Młoooody kupiłeś piiiwo?-krzyknął ktoś, plątał mu się język.
-Nooo.-odkrzyknął Nathan.
-Ooooo!!! -zaczął krzyczeć tamten i przybiegł do przedpokoju w którym staliśmy .
Wyglądał na około 25 lat.Był łysy. Znaczy tak nie do końca, bo nie tak na pałe tylko taki jak by meszek (jezu jak to brzmi xd).
-OOO NAAATHAN JJJJAKIEŚ DUPECZKI WYRWAŁEEEŚ!! I TO DWIIEE!!! KTÓRĄ ODDASZ PRZYJACIEELOWI.?!!
-MAX!!-krzyknął Nathan.
Podeszłam do tego...Maxa.? I powiedziałam.
-COŚ TY POWIEDZIAŁ.?! JEŚLI JESZCZE RAZ SIĘ TAK ODEZWIESZ DO MNIE I DO MOJEJ SIOSTRY TO PRZYSIĘGAM NIE RĘCZĘ ZA SIEBIE!!!
Mówiąc to on złapał mnie za tyłek.Więc ja walnęłam go z liścia aż się przewrócił.
-Ja przepraszam za niego, nie wiedziałem że jest nawalony...-zaczął się tłumaczyć Nathan.
-Nie nic się chyba nie stało, chyba że mu coś zrobiłam.- i w tym momencie popatrzeliśmy na tego Maxa leżącego na podłodze i .... śpiącego?-BOŻE CZY ON ŚPI .?
-Chyba tak...Wolicie zostawić kurtki i buty tutaj czy u siebie w pokojach?-spytał.
-Chyba tutaj...
Zaczęłyśmy się rozbierać i powiesiłyśmy kurtki na wieszakach, a buty w szafce.
-A więc tak, chodźcie do kuchni zostawię zakupy,a później oprowadzę was po domu.
-Okeej -powiedziała Van.- a jego to my tu tak zostawimy?- mówiąc to pokazała na Maxa.
-Taaa on już nie raz spał w dziwnych miejscach.
Kuchnia była duża, no i ładna. Salon był ogromny, mieli duże kanapy koloru kremowego, ogromny telewizor,dużo gier, i XBoxa . Z salony wychodziło się na ogródek na którym był basen . Na dole była łazienka.
-No to wiecie jak wygląda dół to teraz chodźmy na górę.-powiedział Nathan.
Van podobał się ten dom widać to było po jej oczach, mi również się on podobał. Gdy weszliśmy na górę był tam duży korytarz a po obu stronach po trzy pary drzwi.
-Więc tak. Po lewej stronie kolejno drzwi od mojego pokoju,dalej jest pokój Seeva ale on się wyprowadził i mieszka z dziewczyną, a za nim jest pokój Jaya, którego chyba nie ma . Po prawej stronie jest pokój Maxa...-tu popatrzył znacząco na mnie. - dalej pokój Toma który też mieszka z dziewczyną , no i łazienka. Więc jak wolicie, albo jedna śpi dzisiaj u Sivy, a druga u mnie a ja u Toma, albo obie u Sivy.
_________
Uff wreszcie napisałam ;3
Dłuższy niż zwykle ale należało się bo dłuugo nie było a poprzedni był krótki,był by jeszcze dłuższy ale nie mam czasu go napisać.
Jeśli ktoś chce być powiadamiany na tt niech napisze swoją @nazwę w komentarzu.
Pozdrawiam JA.
-No to prowadź .- powiedziałam i nawet postarałam się na lekki uśmiech.
-Dobrze, a nie jest wam zimno.? Przecież pada śnieg, jest zimno, a wy nie macie czapek!
-Spokojnie, przyzwyczaiłyśmy się. -odpowiedziała Van.
-Ale jak to.?
-Mówiłam już, to długa historia.
-Okej, ale macie mi ją opowiedzieć w domu.
-No dobrze...
Później przez jakieś 20 minut szliśmy w ciszy, aż doszliśmy do jakiegoś dużego domu, nie widziałam go dokładnie bo było ciemno, ale chyba był biały lub kremowy.
-To tutaj.-powiedział Nathan
-Duży macie dom.-powiedziała Vanessa.
-No bo kiedyś mieszkaliśmy w piątkę -odpowiedział i uśmiechną się.-Ale od razu ostrzegam, chłopaki mogli zrobić bajzel.-po czym zaczął otwierać drzwi.
-Młoooody kupiłeś piiiwo?-krzyknął ktoś, plątał mu się język.
-Nooo.-odkrzyknął Nathan.
-Ooooo!!! -zaczął krzyczeć tamten i przybiegł do przedpokoju w którym staliśmy .
Wyglądał na około 25 lat.Był łysy. Znaczy tak nie do końca, bo nie tak na pałe tylko taki jak by meszek (jezu jak to brzmi xd).
-OOO NAAATHAN JJJJAKIEŚ DUPECZKI WYRWAŁEEEŚ!! I TO DWIIEE!!! KTÓRĄ ODDASZ PRZYJACIEELOWI.?!!
-MAX!!-krzyknął Nathan.
Podeszłam do tego...Maxa.? I powiedziałam.
-COŚ TY POWIEDZIAŁ.?! JEŚLI JESZCZE RAZ SIĘ TAK ODEZWIESZ DO MNIE I DO MOJEJ SIOSTRY TO PRZYSIĘGAM NIE RĘCZĘ ZA SIEBIE!!!
Mówiąc to on złapał mnie za tyłek.Więc ja walnęłam go z liścia aż się przewrócił.
-Ja przepraszam za niego, nie wiedziałem że jest nawalony...-zaczął się tłumaczyć Nathan.
-Nie nic się chyba nie stało, chyba że mu coś zrobiłam.- i w tym momencie popatrzeliśmy na tego Maxa leżącego na podłodze i .... śpiącego?-BOŻE CZY ON ŚPI .?
-Chyba tak...Wolicie zostawić kurtki i buty tutaj czy u siebie w pokojach?-spytał.
-Chyba tutaj...
Zaczęłyśmy się rozbierać i powiesiłyśmy kurtki na wieszakach, a buty w szafce.
-A więc tak, chodźcie do kuchni zostawię zakupy,a później oprowadzę was po domu.
-Okeej -powiedziała Van.- a jego to my tu tak zostawimy?- mówiąc to pokazała na Maxa.
-Taaa on już nie raz spał w dziwnych miejscach.
Kuchnia była duża, no i ładna. Salon był ogromny, mieli duże kanapy koloru kremowego, ogromny telewizor,dużo gier, i XBoxa . Z salony wychodziło się na ogródek na którym był basen . Na dole była łazienka.
-No to wiecie jak wygląda dół to teraz chodźmy na górę.-powiedział Nathan.
Van podobał się ten dom widać to było po jej oczach, mi również się on podobał. Gdy weszliśmy na górę był tam duży korytarz a po obu stronach po trzy pary drzwi.
-Więc tak. Po lewej stronie kolejno drzwi od mojego pokoju,dalej jest pokój Seeva ale on się wyprowadził i mieszka z dziewczyną, a za nim jest pokój Jaya, którego chyba nie ma . Po prawej stronie jest pokój Maxa...-tu popatrzył znacząco na mnie. - dalej pokój Toma który też mieszka z dziewczyną , no i łazienka. Więc jak wolicie, albo jedna śpi dzisiaj u Sivy, a druga u mnie a ja u Toma, albo obie u Sivy.
_________
Uff wreszcie napisałam ;3
Dłuższy niż zwykle ale należało się bo dłuugo nie było a poprzedni był krótki,był by jeszcze dłuższy ale nie mam czasu go napisać.
Jeśli ktoś chce być powiadamiany na tt niech napisze swoją @nazwę w komentarzu.
Pozdrawiam JA.
No nareszcie! Już myślałam, że nie doczekam tego rozdziału. A tu wchodzę sobie spokojnie na TT a tu tweet od Ciebie, że dodałaś. Od razu mi się humor poprawił ^^ Bo nie wiem czy już Ci mówiłam, że kocham Twoje opowiadanie mimo, iż ma ono dopiero 3rozdziały, ale jest ZAJEBISTE ♥
OdpowiedzUsuńNo to teraz o rozdziale ;D
Nathan jaki zbulwersowany, że one czapek nie miały ahahaha. Mógł im dać swoje, przecież ma ich tyle, że nie sposób zliczyć. Rozwaliło mnie te krzyki od progu czy Nathan kupił piwa, a ja głupia najpierw przeczytałam paliwo i takie WTF? HAHAHA ;)
LOL. Opis Max'a hahah nie no bez skojarzeń xD Mówi się "człowiek z wysokim czołem" xD Na polskim tak mieliśmy ;D Max oczywiście no jak... jak cham xD No nie na miejscu się zachował. George zły start. Popraw się lepiej! xD I jeszcze ją złapał za dupeczkę, nie! Cham, po prostu cham. Inaczej nie można Go opisać! Nie jest nawet wytłumaczeniem, że był pijany! George dostał z liścia i zasnął, on to jest kurde dobry xD Te dziwne miejsca w których Max spał mnie zaciekawiły... xD Ale miały wybór z tm, gdzie chcą spać. Ja to bym się zdecydować nie mogła normalnie...
Podsumowanie: Rozdział świetny, pokochany ♥ Wyczekiwanie na nexta rozpoczęte, życzę Ci weny a sobie życzę by na rozdział namber for nie musiała tak długo czekać jak na ten. ♥
Świetny rozdział;)Haha akcja z Maxem mnie rozwaliła (moja wyobraźnia ciekawie to ukazała ;))Ja piepsze ja bym od nich z tego patologicznego domu uciekła chyba xD
OdpowiedzUsuńWeny!;)
zapraszam do mnie: sociall-awkward-story.blogspot.com/