niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział ósmy .

 -Dajesz Nathy ! Co wymyśliłeś?- powiedział Jay .
-Pojedziemy na zakupy, żeby dziewczyny miały w czym chodzić .
-Nathan my nie mamy pieniędzy.-powiedziałam .
-Ale my mamy.
-Nie będziemy się miały jak wam odpłacić.
-Wiem ! Będziecie nam robić obiady,sprzątać .
-Okej , jak na razie może być później najwyżej znajdziemy sobie jakąś pracę co Rose ?-spytała siostra .
Pomysł z pracą nie był taki zły . Tylko jak ją znajdziemy ? W końcu będziemy musiały coś znaleźć i się wyprowadzimy od chłopaków , w końcu nie będziemy tu wiecznie mieszkać .
-Dobra .
-To jedziemy !
  Po chwili byliśmy już wszyscy w samochodzie. Nathan prowadził . Jay wpadł na pomysł że on zajmie się Van i będzie z nią chodzić po sklepach, a Nathan ze mną . Później się zdzwonimy i pójdziemy coś zjeść . Po paru minutach byliśmy już w jakimś centrum handlowym o którym istnieniu nawet nie wiedziałam. Ludzie patrzyli na mnie i Vanessę z ukosa bo oczywiście byłyśmy w jakichś łachmanach. Jaya i Natha chyba nie poznawali bo w sumie byli zakapturzeni i w okularach przeciwsłonecznych.Chodziło oczywiście o kamuflaż. Przy wejściu się od razu rozeszliśmy.
-Rose , ja pozbieram jakie ubrania a ty po prostu je przymierzysz i weźmiemy te które ci się podobają . Może być ? -spytał lekko uśmiechając się .
-Dobrze.-odpowiedziałam tym samym.
  Nathan na chwilę chwilę znikną w gąszczu półek i wieszaków , a ja stałam i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Koło mnie na wieszaku wisiała ładna sukienka. Spojrzałam na metkę i od razu mnie od niej odrzuciło.Była bardzo droga.
-Podoba ci się ?-spytał Nahan który musiał się mi przyglądać lecz go nie widziałam.
-Tak... znaczy... droga jest.
-Trudno. Zapomniałaś kim jestem? Idź do przymierzalni, masz .-powiedział i podał mi stek ubrań .
-Okeeej.
  Nathan został przy wejściu do przymierzalni i kazał mi pokazywać się w każdej rzeczy którą mi dał.Zaczęłam przebierać się w różne rzeczy i oczywiście pokazywałam się Nathowi oraz zbierałam od niego komplementy. Zostały tylko bardzo krótkie spodenki których nie chciałam nałożyć.
-Nathan.-powiedziałam przez drzwi przebieralni.
-Słucham ?
-Nie chcę nałożyć tych spodenek.
-Czemu ? Zły rozmiar? Nie podobają ci się ?
-Nie... Rozmiar dobry, ładne są .
-Masz je na sobie?
-No tak . A co ?-spytałam .
-Wchodzę ! -powiedział szybko i od razu wszedł do przymierzalni .
  Nie wiedziałam co mam zrobić więc automatycznie zasłoniłam sobie uda .
-No co jest nie tak z tymi spodenkami?
-Dlaczego tutaj wszedłeś?
-Pierwszy zadałem pytanie .
-Nie , nic ja ich po prostu nie chcę .
-Oj no pokaż je .
-Nie .
-Będą tortury.
-Nie .
  Po chwili zaczął mnie łaskotać więc rękami zaczęłam się bronić i śmiać. Zobaczył. Widziałam to po jego minie oraz oczach.
-Dlaczego to robisz?-spytał patrząc mi prosto w oczy.
-Nie wiem , chciałam z tym skończyć ale nie mogę .
  Chodziło oczywiście o rany po cięciach . Zaczęłam płakać. Nathan mnie przytulił.
-Nie rób tego nigdy więcej .
-Postaram się .
-Obiecaj mi to .
-Nie mogę. Postaram się .
-Hej , ale już nie płacz . Spokojnie .
  Jeszcze chwilę staliśmy wtuleni w siebie. W końcu się uspokoiłam .Później poszliśmy do kas i Nathan zapłacił . Nie byłam z tego powodu zadowolona ponieważ zakupy nie były takie tanie. Ale Nath przekonywał mnie że przecież robi to dlatego że chce mi pomóc. Pochodziliśmy jeszcze po sklepach, później Nathan zadzwonił do Jaya i umówił się z nim w którym miejscu mamy się spotkać i poszliśmy w to miejsce. Okazało się że była to jakaś knajpa. Van i Jay byli już przy jednym stoliku.
-Rose! Ślicznie wyglądasz !-siostra pierwsza nas zobaczyła.
-Dziękuję, ty też ,ale musimy podziękować chłopakom. To w końcu dzięki nim możemy wreszcie jakoś wyglądać.
-Spoko, przecież nie mogłem was tak zostawić na ulicy. -powiedział Nathan.
 Lekko się uśmiechnęłyśmy ale nic nie powiedziałyśmy. Zjedliśmy coś i wróciliśmy do domu .

________________

PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY

Wreszcie napisałam !
Trochę mi tego brakowało. Zapomniałam nawet jak to jest. Nie podoba mi się ten rozdział , jest nudny. Mam nadzieję że jeszcze ktoś to czyta.
Zrezygnowałam z dawnych "tytułów" rozdziałów więc teraz jest on w nowej formie.
I JEST JESZCZE COŚ:
Jest pewien chłopak który mnie zmobilizował do napisania rozdziału.
Nawet nie wiem jak masz na imię ale mi pomogłeś. Jeśli to czytasz to :Bardzo dziękuję ! ;3