poniedziałek, 31 grudnia 2012

1. Może spotka nas lepsze życie.?

  Siedziałam sobie z Van na sporej gąbce,u nas w pokoju.Takiej jak jest w starych łóżkach zamiast materacy. Ta gąbka służy nam właśnie za łóżko.Nie stać nas na normalne łóżka. W sumie nie ma się co dziwić skoro wszystkie pieniądze idą na alkohol.Tak,nasi rodzice to pijacy. My czasem głodujemy. Bo oni muszą pić. Planujemy razem z siostrą ucieczkę. Uciekamy do Londynu. Dzisiaj w nocy. Może ktoś nas przygarnie,może umrzemy. Nie wiem. Byle nie siedzieć tu, w domu. Ojciec bije mnie i Vanessę. Głównie przez to uciekamy.Postanowiłyśmy, że zbierać pieniądze będziemy grając na gitarze. Gitarę mam dzięki temu że kiedyś jeszcze było normalnie,i to wtedy ją dostałam. W sumie to gitara jest nasza,wspólna ale Van nie umie na niej grać.Popatrzyłam na godzinę : 22.30. Rodziców nie ma w domu.
-Van,trzeba będzie się zbierać.
-I tak dużo rzeczy nie mamy.
  Wzięłyśmy torbę podróżną,stara była ale ważne że jakaś.Udało nam się spakować do niej to co miałyśmy.Całe nasze życie. Poszłam do kuchni zobaczyć czy może znajdę choć dwie bułeczki...Niestety nie było nic.Wzięłam pustą butelkę po jakimś napoju i wlałam do niej czystą wodę z kranu. Zakręciłam ją w włożyłam do torby.
-Czas na nas...
-Może spotka nas lepsze życie.?-pociesza mnie mnie Vanessa- Przecież nie wiesz co się stanie. Chodźmy już.
  I wyszłyśmy z domu. Na ulicy pustka. Szłyśmy w stronę Londynu,przecież parę kilometrów to nic dla nas. Nie biegłyśmy.Bo po co.? Wtedy się zmęczymy i zgłodniejemy,a przecież nie mamy jedzenia.
  Po paru godzinach byłyśmy już na obrzeżach ,miasta.Siadłyśmy przy jakimś murze. Na początku nie grałam nic. Podeszła do nas jakaś stara kobieta.
-Dziewczynki,czemu tak siedzicie na dworze.? Przecież jest zima,śnieg sypie.-powiedziała.
-Uciekłyśmy z domu.-odpowiedziałam.
-A czemu .?
-Rodzice,piją i nas biją więc uciekłyśmy.-odpowiedziała Van.
-Wzięła bym was do siebie ale nie stać mnie żeby utrzymać jeszcze dwie osoby przy życiu. Przepraszam.
-Liczą się dobre chęci.-odpowiadam.
-Dziękujemy za bułeczki.
-Do zobaczenia,mam nadzieję że ktoś inny was weźmie pod opiekę dziewczęta.-powiedziała starsza pani i poszła.
-Miła kobieta. Rose,może zjedzmy jedną na spółkę, a drugą zostawimy na później.?
-Dobry pomysł.-odpowiedziałam i przełamałam swoją bułkę i podałam część Van.
  Gdy ją zjadłyśmy wzięłam gitarę i zaczęłam grać. Van zaczęła śpiewać. Była to piosenka The Wanted "I'll be your strength". Praktycznie to żadna z nas ich nie widziała na zdjęciu ale kiedyś miałam darmowe lekcje gry na gitarze i pan uczył mnie niektórych piosenek TW. Tą lubię najbardziej z tych które słyszałam. Van też się bardzo podoba.
  Van:
"This is not gonna last forever,
It's a time when you must hold on.
And I won't let you surrender,
And I'll heal if you broken...

Nagle usłyszałam męski głos  śpiewający następną zwrotkę .


_________________________
 I jak.? Podoba się .?
To dopiero pierwszy rozdział,i jak  na razie  podejrzewam że nikt nie wie o istnieniu tego bloga....

HAPI NJU IR!!!!

Do następnego :)

1 komentarz:

  1. *____________*
    I ty mi dopiero teraz mówisz o tym opowiadaniu?!
    Jest boskie ;3
    Już je kocham.
    Szkoda mi głównych bohaterek, ale mają życie...
    Jestem ciekawa kto śpiewał kolejną zwrotkę ^^
    Dawaj next ;')
    I informuj mnie na TT o nowych rozdziałach ;D
    Mam nadzieję, że niedługo dodasz 2rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń